20:31 / 19.07.2008 link komentarz (2) | Taki trochę melancholijny nastrój mnie ogarnął...
Kiedyś, dawno temu, Rafał mi to czytał. Niedawno mi się przypomniało, więc poszukałam i dzielę się:
"To, czego nie zrobiłeś"
Pamiętasz, jak pożyczyłam Twój nowiutki samochód i miałam stłuczkę?
Myślałam, że mnie wtedy zabijesz, ale Ty tego nie zrobiłeś.
Pamiętasz, jak zaciągnęłam Cię na plażę, a Ty mówiłeś, że będzie padać, i padało?
Myślałam, że powiesz "A nie mówiłem?", ale Ty tego nie zrobiłeś.
Pamiętasz, jak flirtowałam ze wszystkimi po kolei, bo chciałam, żebyś był zazdrosny, i byłeś?
Myślałam, że mnie wtedy rzucisz, ale Ty tego nie zrobiłeś.
Pamiętasz, jak rozwaliłam ciasto truskawkowe na Twoim dywanie?
Myślałam, że mnie wtedy uderzysz, ale Ty tego nie zrobiłeś.
Pamiętasz, jak zapomniałam Ci powiedzieć, że to uroczyste przyjęcie, a Ty pojawiłeś się w dżinsach?
Myślałam, że mnie tam wtedy zostawiasz, ale Ty tego nie zrobiłeś.
Wielu rzeczy nie zrobiłeś.
Znosiłeś mnie, kochałeś i chroniłeś.
Tak bardzo chciałam wszystko nadrobić,
kiedy wrócisz z Wietnamu.
Ale Ty tego nie zrobiłeś.
| 19:01 / 07.07.2008 link komentarz (4) | Strasznie się boję, ale chyba wcisnę "Dodaj wpis" i załączę kawałek mojej twórczości, powstałej przed chwilą. Liczę się z krytyką.
Jego palce zawisły na chwilę nad klawiaturą, po czym opadły i posypał się deszcz słów. Patrzyłam mu przez ramię, czytałam to, co z siebie wyrzucał- całą jego złość i rozgoryczenie. Nie ma pojęcia, że przy nim jestem. Kilka razy przychodziłam do niego w snach, ale zawsze był taki zamknięty na to, co nie pojęte dla rozumu. Nie uwierzył.
"Odkąd odeszła, wszystko straciło sens. Nikomu nie jestem już potrzebny." Co za bzdury. A ta dziewczynka, która codziennie czekała na ciebie przed klatką schodową, kiedy wracałeś z pracy, bo tylko ty z nią rozmawiałeś i byłeś dla niej miły? Teraz płacze wieczorami, odkąd zbywasz ja burknięciem "Przepraszam, Martusiu, nie mam czasu" i mijasz prawie biegiem w drzwiach do klatki.
"Jakbym ja był temu winien, wszyscy przyjaciele odwrócili się ode mnie." Nieprawda. Nie mogłeś widzieć, jak moja siostra wiele razy stawała przed twoimi drzwiami, ale bała się zapukać, bo myślała, że nie będziesz chciał jej widzieć. Wydawało ci się, że nie zauważyła, że nigdy za nią nie przepadałeś, ale ona to wiedziała. Czasami uważasz za swoich przyjaciół niewłaściwych ludzi. Nie przyszło ci do głowy, że te ciasta i pieczenie zostawiane na progu twojego mieszkania są od niej? Powinieneś to wiedzieć, jej kuchnia jest taka charakterystyczna. Czyżbyś zbyt mało razy jej kosztował?
"Wszystko się we mnie kotłuje, już sam nie wiem, kim jestem." Nie mogę wnikać w twoje myśli, ale jestem w stanie w to uwierzyć. Wypisujesz nieprawdopodobne brednie.
"Wszyscy o mnie zapomnieli, nikomu na mnie nie zależy." Nie do wiary. Nie spodziewałam się tego po tobie. Czy wszyscy ludzie, którym śmierć odebrała kogoś bliskiego, stają się egoistami i ślepcami? A twoi rodzice, którzy dzwonią prawie codziennie żeby zapytać, czy czegoś nie potrzebujesz? Byliby z tobą, gdybyś nie mówił im za każdym razem, że czujesz się dobrze, chcesz tylko być sam. Pewnie uważasz, że rodzice się nie liczą, bo zawsze cię kochają i muszą kochać dalej? Człowiek nigdy nie docenia tego, co ma. Zawsze pragnie więcej. W przyszłym roku umrze twój ojciec. Przykro mi, ale chyba dopiero wtedy zobaczysz, kim są dla ciebie rodzice.
Przez chwilę siedział nieruchomo, wpatrzony w ekran. Spuścił głowę, a na jego biurko upadła ciężka od cierpienia kropla. Za nią popłynęły następne.
Och, nie płacz, sprawia mi to ból. Wiem, że ci ciężko. Tak bardzo bym chciała, żebyś czuł, jak cię przytulam i całuję w czoło.
Nie wiem, jaki mogę dać temu tytuł. Jakieś propozycje? :) | 21:56 / 20.05.2008 link komentarz (0) | Stare Dobre Małżeństwo- List deszczowy
Piszę list do Ciebie, wielki Boże,
deszcz o parapet monotonnie stuka;
właściwie to ten deszcz list pisze.
Dzięki Ci Panie i za taki układ.
Mnie stuknęło nie wiadomo kiedy
trochę wiosen, lat, zim i jesieni.
I całkiem dobrze było mi z Tobą,
że właściwie nic bym nie zmienił.
Nawet tego, że czasem wczesną wiosną
pijany szedłem po wilgotnej łące,
a spod nóg uciekały w popłochu
do szaleństwa żółte kaczeńce.
I że bułkę dzieliłem na czworo,
a od święta fasolka była po bretońsku.
Lecz nie mogłeś dać mi nic więcej,
jak ten wspaniały, święty spokój.
Przyjmij więc list mój, wielki Boże,
i nie zamykaj się już przede mną.
Za oknem deszcz stuka list do Ciebie;
próbuję dotrzymać mu kroku. | 23:02 / 16.05.2008 link komentarz (1) | Perfect- Niepokonani
Gdy emocje już opadną
jak po wielkiej bitwie kurz
Gdy nie można mocą żadną
wykrzyczanych cofnąć słów
Czy w milczeniu białych haniebnych flag
zejść z barykady
czy podobnym być do skały
posypując solą ból
jak posąg pychy samotnie stać
Gdy ktoś kto mi jest światełkiem
gaśnie nagle w biały dzień
Gdy na drodze za zakrętem
przeznaczenie spotka mnie
Czy w bezsilnej złości łykając żal
dać się powalić
Czy się każdą chwilą bawić
aż do końca wierząc że
los inny mi pisany jest
Płyniemy przez wielki Babilon
dopóki miłość nie złowi nas
W korowodzie zmysłów możemy trwać
niepokonani
nim się ogień w nas wypali
nim ocean naszych snów
łyżeczką się odmierzyć da
Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść
niepokonanym
Wśród tandety lśniąc jak diament
być zagadką której nikt
nie zdąży zgadnąć nim minie czas | 12:52 / 11.05.2008 link komentarz (3) | Wisława Szymborska
***
Nicość przenicowała się także i dla mnie.
Naprawdę wywróciła się na drugą stronę.
Gdzież ja się to znalazłam-
od stóp do głowy wśród planet,
nawet nie pamiętając, jak mi było nie być.
O mój tutaj spotkany, tutaj pokochany,
już tylko się domyślam z ręką na twoim ramieniu,
ile po tamtej stronie pustki na nas przypada,
ile tam ciszy na jednego tu świerszcza,
ile tam braku łąki na jeden tu listeczek szczawiu,
a słońce po ciemnościach jak odszkodowanie
w kropli rosy- za jakie głębokie tam susze!
Gwiezdne na chybił trafił! Tutejsze na opak!
Rozpięte na krzywiznach, ciężarach, szorstkościach i rurach!
Przerwa w nieskończoności dla bezkresnego nieba!
Ulga po nieprzestrzeni w kształcie chwiejnej brzozy!
Teraz albo nigdy wiatr porusza chmurą,
bo wiatr to właśnie to, co tam nie wieje.
I wkracza żuk na ścieżkę w ciemnym garniturze świadka
na okoliczność długiego na krótkie życie czekania.
A mnie tak się złożyło, że jestem przy tobie.
I doprawdy nie widzę w tym nic
zwyczajnego.
Spodobały mi się najbardziej trzy ostatnie wersy. Właśnie tak powinno być :)
| 13:39 / 27.04.2008 link komentarz (3) | Leopold Staff
Pierwsza przechadzka
Żonie
Będziemy znowu mieszkać w swoim domu,
Będziemy stąpać po swych własnych schodach.
Nikt o tym jeszcze nie mówi nikomu,
Lecz wiatr już o tym szepcze po ogrodach.
Nie patrz na smutnych tych ruin zwaliska.
Nie płacz. Co prawda, łzy to rzecz niewieścia.
Widzisz: żyjemy, choć śmierć była bliska.
Wyjdźmy z tych pustych ulic na przedmieścia.
Mińmy bezludne tramwajów przystanki...
Nędzna kobieta u bramy wyłomu
Sprzedaje chude, blade obwarzanki...
Będziemy znowu mieszkać w swoim domu.
Wystawy puste i zamknięte sklepy.
Życie się skryło chyba w antypodach.
Z pudłem grzebyków stoi biedak ślepy...
Będziemy stąpać po swych własnych schodach.
Ty drżysz od chłodu. Więc otul się szalem.
Bez nóg, bez ramion, w brunatnej opończy
Młodzi kalecy siedzą przed szpitalem.
Widzisz: już pole. Tu miasto się kończy.
Zwalone leżą dokoła parkany,
Dziecko się bawi gruzem na chodniku,
Kobieta pierze w podwórku łachmany
I kogut zapiał krzykliwie w kurniku.
Kot się pod murem przeciąga leniwo,
Na rogu człowiek rozmawia z człowiekiem...
Znowu w sklepiku zjawi się pieczywo
I znów zabrzęczą rano bańki z mlekiem.
Przejdą dni ciężkie klęski i rozgromu
I zapomnimy o ranach i szkodach...
Będziemy znowu mieszkać w swoim domu,
Będziemy stąpać po swych własnych schodach. | 00:54 / 20.04.2008 link komentarz (1) | Jonasz Kofta
Kiedy się dziwić przestanę
Lżej mi będzie i łatwiej bez tego
Ścisną szczęścia i bóle wyśmiane
Bo nie spytam już nigdy-
dlaczego?
Błogi spokój wyrówna mi tętno
Gdy się życia nauczę na pamięć
Wiosny czułej bolesne piękno
Pożyczoną poezją zakłamię
I nic we mnie i nic koło mnie
Kiedy się dziwić przestanę
Kiedy się dziwić przestanę
Będzie po mnie
| 22:51 / 17.04.2008 link komentarz (5) | Kochany braciszek nareszcie naprawił mi internet (ciekawe, na jak długo...:P). Właśnie skończyłam opisywać dzieje Kmicica i oświadczam uroczyście, że jeżeli w najbliższym czasie usłyszę słowa: potop, Sienkiewicz, Oleńka, Kmicic lub Szwedzi, to popełnię zbrodnię...:P | 21:56 / 28.03.2008 link komentarz (4) | Nasz Bartuś (lat 4) przyniósł jeszcze przed świętami krzyżyk, który dostał w kościele za to, że był na Drodze Krzyżowej. Pokazał mojemu tacie ten krzyżyk z Panem Jezusem i stwierdził ze śmiertelną powagą: "Tu, tu, tu, tu i tutaj krew leci. Bo Pan Bóg zdrapał strupa" :P | 13:28 / 23.03.2008 link komentarz (5) | Nie pamiętam, czyje to, ale...
Pewien młody król zakochał się do szaleństwa w biednej wiejskiej dziewczynie. Postanowił ją poślubić i uczynić królową, dlatego rozkazał, aby sprowadzono dziewczynę do jego pałacu.
Narzeczona jednak zachorowała. Z dnia na dzień słabła i w końcu groziła jej śmierć. Żaden lekarz nie potrafił pomóc. Zrozpaczony król obiecał połowę królestwa temu, kto wyleczy jego ukochaną, ale nikt się nie zgłosił. Po pewnym czasie do zamku przybył bardzo mądry starzec i poprosił o rozmowę z królewską narzeczoną. Kiedy później król przyjmował go w swojej komnacie, mędrzec powiedział:
- Istnieje tylko jedno lekarstwo, które przywróci dziewczynie zdrowie. Jest ono jednak bardzo bolesne, nie dla niej, ale dla Waszej Wysokości.
- Powiedz, zostanie zastosowane bez względu na koszty- odparł król.
- Narzeczona króla zakochała się w rycerzu, proszę pozwolić jej go poślubić, a wyzdrowieje.
Król zamilkł. Za bardzo ją kochał, aby pozwolić jej umrzeć. Zgodził się na ślub.
Dziewczyna rzeczywiście bardzo szybko odzyskała zdrowie. Król jednak stawał się coraz słabszy, aż w końcu przestał wstawać z łóżka. Umierał. Wezwano tego samego starca, który pomógł dziewczynie, ale ten, stojąc nad łożem króla, kiwał tylko głową i mówił ze smutkiem:
- Biedny król. Nie ma dla niego ratunku, bo nikt nie kocha go tak, jak on kochał.
Ktoś Was kocha tak mocno, jak król kochał młodą dziewczynę. Życzę Wam, żebyście w to uwierzyli. Wtedy łatwiej i piękniej się żyje :). | 15:39 / 15.03.2008 link komentarz (4) | Bruno Ferrero- Bajka o złym wilku
Adaś (3 lata):
- Opowiedz mi bajkę o złym wilku.
Kasia (10 lat):
- Ależ nie ma złych wilków, są tylko wilki nieszczęśliwe.
Nie ma złych ludzi... | 22:43 / 09.03.2008 link komentarz (8) | List do M. - Dżem
Mamo piszę do Ciebie wiersz,
Może ostatni, na pewno pierwszy.
Jest głęboka, ciemna noc,
Siedzę w łóżku a obok śpi ona
I tak spokojnie oddycha.
Dobiega mnie jakaś muzyka,
Nie, to tylko w mej głowie szum.
Siedzę i tonę i tonę we łzach,
Samotność to taka straszna trwoga,
Ogarnia mnie, przenika mnie.
Wiesz Mamo, wyobraziłem sobie, że
Że nie ma Boga, nie, nie ma Boga, nie!
Spokojny jest tylko mój dom,
Gdzie Ty jesteś a mnie tam nie ma.
Gdzie nie wrócę, nie wrócę już chyba nie.
Mamo bardzo Cię kocham, kocham Cię!
Myślałem, że Ty skrzywdziłaś mnie,
A to ja krzywdziłem Ciebie.
Szkoda, że tak późno pojąłem to
Że tak późno zrozumiałem to.
Samotność to taka straszna trwoga...
Mamo, proszę Cię
| 15:05 / 05.03.2008 link komentarz (2) | Bruno Ferrero, "Ostatnie miejsce"
(...)Pewien święty, przechodząc kiedyś przez miasto,
spotkał dziewczynkę w podartym ubranku, która prosiła o jałmużnę.
Zwrócił się wtedy do Boga: - Panie, dlaczego pozwalasz na coś takiego?
Proszę Cię, zrób coś.
Wieczorem w dzienniku telewizyjnym zobaczył mordujących się ludzi,
oczy konających dzieci i ich biedne wycieńczone ciała.
I znów zwrócił się do Boga: - Panie, zobacz ile biedy. Zrób coś!
Nocą święty człowiek usłyszał głos Pana, który mówił:
- Zrobiłem już coś: stworzyłem ciebie! | 21:03 / 22.02.2008 link komentarz (5) | X. Jan Twardowski
Przetrzyma
Wzrusza mnie niebo
ciemne nie zawsze niebieskie
koper przydeptany
zwyczajna piosenka
znowu nie lekka
ale ciężka zima
baranek co ssąc matkę
pobożnie przyklęka
miłość tak poraniona
że i śmierć przetrzyma | 18:47 / 18.02.2008 link komentarz (3) | OT.TO - To już lato
Kochane Lato z Radiem, już nie mogę, więc piszę
Poznałam go w pociągu, miał na imię chyba Krzysiek
Lecz nie pamiętam dobrze, jakiej pociąg był relacji
Mam lat osiemnaście, a on wysiadł na jakiejś stacji
Przystojny był jak Linda, więc po nocach szlocham
Pomóżcie mi go znaleźć, bo go kocham. Zocha.
To już lato, to już lato
Słoneczniej serca biją
I wakacyjna miłość.
To już lato, to już lato
I wakacyjna miłość.
Ona była w Międzyzdrojach królową dyskoteki
A ja jestem dość nieśmiały i nie tańczę szybkich, niestety
Już miałem ją poprosić, grali "Michelle" Beatlesi
Lecz taki Schwarzenegger podszedł do niej pierwszy
Ona na mnie tak namiętnie spojrzała siedem razy
A ja bez niej żyć nie mogę, pomóżcie! Bazyl.
To już lato, to już lato
Słoneczniej serca biją
I wakacyjna miłość.
To już lato, to już lato
I wakacyjna miłość.
Na plaży leżałyśmy razem z koleżanką Anką
Ja mówiłam jej, jak fajnie zimą jeździ się na sankach
On wyglądał jak biznesmen, choć był tylko w slipach
Czy idziemy się popluskać, od niechcenia tak zapytał
I z tą Anką flirtują cały turnus, aż do dzisiaj
A ja serce mam złamane, co robić? Krysia.
To już lato, to już lato
Słoneczniej serca biją
I wakacyjna miłość.
To już lato, to już lato
I wakacyjna miłość.
Polecam na zły humor, działa rewelacyjnie :) | 14:10 / 13.02.2008 link komentarz (2) | Odpoczywam :). To pewnie dość nietypowa forma odpoczynku, robić leniwe kluski podśpiewując "Love me tender" Presleya... Biedny Elvis pewnie się w grobie przewraca słysząc, że śpiewam jedną chyba z najbardziej romantycznych jego piosenek w jakże nieromantycznych okolicznościach :P. A w ogóle to mam nadzieję, że kluski z 70 dkg sera wystarczą na cztery osoby, w tym jedna duża...:P | 22:39 / 08.02.2008 link komentarz (2) | Coś płacze we mnie od kilku dni. Dziwne uczucie, bo nie wiem co. Może należałoby to zlokalizować i pogłaskać, ale coraz wyraźniejsze mam wrażenie, że to nie mnie trzeba pogłaskać, żeby przestało płakać. | 19:49 / 04.02.2008 link komentarz (0) | X. J. Twardowski
Służący anioł
Kiedy Pan Jezus przebywał samotnie na pustyni, przyszli tam aniołowie i służyli Mu. W jaki sposób?
Może przyszli i przynieśli chleb i wino, tak jak chłopcy w czasie Mszy świętej przynoszą wino w ampułce i chleb na patenie.
Może przyszli i mówili pacierz?
Może przynieśli pled, bo Jezus był zmarznięty, tyle nocy na pustyni bez śpiwora?
Może śpiewali?
Może powiedzieli: "Niech będzie pochwalony", a Pan Jezus był tak wzruszony, że nawet "Amen" nie powiedział?
Może sprzątali po diable? Po diable jest bardzo trudno sprzątać, bo ma kopyta, a nie buty i jak biegał po pustyni, to trzeba było posprzątać wszystkie dziury, jakie porobił.
Może czyścili Panu Jezusowi sandały? (...)
Prawdziwy anioł nigdy nie boi się służyć.
| 19:18 / 09.01.2008 link komentarz (10) | W podłym nastroju dzisiaj jestem. Zła, po prostu.
| 21:55 / 27.12.2007 link komentarz (6) | No nie, wystarczy. Zwykle nie piszę o miłości, ale teraz to już chyba powiem, co myślę. Bo dosyć mam robienia z tej niewzajemnej miłości nieszczęścia, zmory, która zatruwa życie i nie pozwala oddychać.
Koleżanka powiedziała mi, że tylko wzajemna miłość może być piękna. A nieprawda. Żal mi tych, którzy z tak wspaniałego daru nie potrafią czerpać radości. Bo w moim wyobrażeniu miłość to jest właśnie to, co daje radość, powoduje, że człowiek budzi się z uśmiechem na ustach i z myślą: "Może dziś go/ją zobaczę". Ta nadzieja sprawia,że każdy dzień zaczyna się dobrze. W miłości chodzi przecież o to, że moim szczęściem staje się szczęście drugiej osoby. Przestaję więc użalać się nad sobą, roztrząsać, jak bardzo mi go brak, jak potrzebuję jego spojrzenia, uśmiechu. Zaczynam skupiać się na tym, czego on potrzebuje.
Gdybym kochała chłopaka, który byłby szczerze zakochany w innej, wspaniałej dziewczynie odwzajemniającej jego uczucie, i ktoś zapytałby mnie, czy jestem szczęśliwa w miłości, to myślę, że odpowiedziałabym "tak", bo przecież on jest szczęśliwy.
A zawsze jeszcze mam marzenia- że może kiedyś za niego wyjdę, będzie wracał do domu z pracy już na schodach czując zapach świeżego chleba, który właśnie dla niego upiekłam, będę smażyła mu konfitury, gotowała na obiad jego ulubione potrawy. Nawet jeżeli będzie lubił coś, czego ja nie znoszę, poświęcę się. A kiedy będzie miał zły humor, będę kupowała mu jego ulubione słodycze, gazetę. Na stole zawsze będzie stała miseczka jego ulubionych orzechów i miseczka moich ulubionych (laskowych).
Bardzo kolorowo to przedstawiłam, ale uważam, że potrzeba trochę kontrastu do tych melancholijnych westchnień, zamyśleń i rozpaczy.
Jeszcze bym napisała coś z trochę innej strony, mianowicie Kjuik pisała kiedyś o kobietach krzywdzonych przez swoich mężów, które nie chcą od nich odejść, ale już mi się nie chce. I tak się napisałam jak nigdy :). |
|